<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762</id><updated>2011-12-29T23:01:02.930+01:00</updated><category term='Aphex Twin'/><category term='electro'/><category term='Leon Damaszkiewicz'/><category term='amazing voices'/><category term='Ladytron'/><category term='kawa'/><category term='D4D'/><category term='Towary Zastępcze'/><category term='da bejzbols'/><category term='Kult'/><category term='coco tour'/><category term='poland'/><category term='ambient'/><category term='downtempo'/><category term='balkan'/><category term='okurwa'/><category term='Białystok'/><category term='ursynow'/><category term='Breakcore'/><category term='jedyne w swoim rodzaju'/><category term='odkrycie mega przypadkowe'/><category term='Dahlia&apos;s Tear'/><category term='Kasia i Wojtek'/><category term='alternative'/><category term='ninja tune'/><category term='coś pięknego'/><category term='trance'/><category term='Fama'/><category term='szaleństwo'/><category term='parov stelar'/><category term='Radiohead'/><category term='goa'/><category term='Dick 4 Dick'/><category term='rock'/><category term='psychodelic'/><category term='Buddha Bar'/><category term='psy'/><category term='warsaw'/><category term='Lounge'/><category term='2010'/><category term='śpiewam pod prysznicem'/><category term='stoner'/><category term='Astral Projection'/><category term='Behemoth Neolithic'/><category term='dobre niemce'/><category term='Black River'/><category term='synthpop'/><category term='Chillout'/><category term='danish'/><category term='UK'/><category term='najlepszy artysta EVER'/><category term='darkwave'/><category term='sing out loud'/><category term='dance around the room'/><category term='post-rock'/><category term='singer-songwriter'/><category term='the baseballs'/><category term='metal'/><category term='poezja śpiewana'/><category term='Rootwater'/><category term='IDM'/><category term='Venetian Snares'/><category term='Vader'/><category term='Kazik'/><category term='ursynalia'/><category term='orgazm'/><category term='Oldelaf'/><category term='Bonobo'/><title type='text'>Muzykonauci - Muzyczny Blog</title><subtitle type='html'>O muzyce. Tak po prostu.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7931111086557281168</id><published>2010-05-29T17:55:00.007+02:00</published><updated>2010-05-29T18:47:39.396+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ursynalia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coco tour'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ursynow'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poland'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsaw'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='parov stelar'/><title type='text'>Parov Stelar Band Live on Ursynalia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coco Tour. "Tur", który może szarżować śmiało przez cały świat. Album, który może podbić serca słuchaczy, który do tej pory nie znali radosnej twórczości tego... no właśnie? DJa? Zespołu? Zdecydowanie bardziej tanecznie, żywo, radośnie, hożo, fikuśnie, imprezowo. Album nieco inny niż wszystkie poprzednie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespół zaczął grać z lekkim poślizgiem. Na scenę wytoczyła się platforma z komputerami i mikserami, perkusja, a zaraz za nimi wszyscy artyści. Po angielsku z publicznością przywitała się ciemnoskóra wokalistka i zaczął się audiowizualny spektakl. Fanów zdecydowanie więcej niż się spodziewałem. Stałem nieopodal sceny, w okolicach trzeciego rzędu gawiedzi, oczarowany dźwiękiem. Nagłośnienie na najwyższym poziomie, wszystko było słychać wyraźnie, ale nie skręcało kiszek od basu (cieszy mnie, że powoli zaczyna się inna kultura nagłaśniania dużych imprez).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw zacznę od rzeczy przyjemnych trochę mniej. Otóż ciężko było zgadnąć, kiedy zespół gra, a kiedy muzyka leci z "płyty" bez ingerowania w cokolwiek, przez kogokolwiek. Momentami sprawiało to dziwne wrażenie. Niezbyt ciekawie było, gdy któryś z muzyków nagle schodził ze sceny, a widowisko trwało dalej w najlepsze tak, jakby nikogo nie ubyło. Mogło się wydawać, że to tylko zgrabna farsa, ale z czasem okazało się, że to tylko cholernie dobre zgranie. Tyle z rzeczy nieprzyjemnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzycznie było głównie "Coco", czemu za specjalnie nie ma co się dziwić. Zabrakło mojego ulubionego chyba "Dandy" czy "Shine" z innego nieco albumu. Mimo tego czas płynął miło niezwykle, bo naprawdę ciężko mi powiedzieć ile koncert trwał  i jak szybko się skończył. Był bis, był dobry kontakt z publicznością i świetna atmosfera. Pstryk i było po wszystkim, a ja miałem ochotę na więcej i nie mogłem się pogodzić z tym, że nagle wszyscy ze sceny zniknęli za kulisami. Było trochę całkiem niezłych improwizacji (chociaż zabrakło tutaj popisów perkusisty), bywało trochę zbyt szablonowo i zbyt "studyjnie", ale zdecydowanie można to wszystko wybaczyć. Z resztą, scena na świeżym powietrzu nie jest chyba dla tego zespołu idealnym miejscem do pokazania tego, co potrafią. Marzy mi się, żeby zobaczyć ich jeszcze raz w małym, przytulnym, zadymionym klubie przy szklaneczce czegoś mocniejszego, albo ciemnym piwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle. Było miło i dziękuję wszystkim za miłą zabawę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj amatorskie video, znalezione na YT. Jeżeli autor ma coś przeciwko, proszę o kontakt:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XeCrFhrwhU8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XeCrFhrwhU8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7931111086557281168?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7931111086557281168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7931111086557281168' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7931111086557281168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7931111086557281168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2010/05/parov-stelar-band-live-on-ursynalia.html' title='Parov Stelar Band Live on Ursynalia'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-3433072052689319334</id><published>2010-04-13T08:33:00.005+02:00</published><updated>2011-06-30T06:51:17.273+02:00</updated><title type='text'>Bóg jest astronautą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę nic nie pisałem, bo i poprzestawiało się u mnie trochę, ale czas nadrobić zaległości. Do dzieła więc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;All is Violent, all is Bright &lt;/span&gt; irlandzkiej formacji God Is an Astronaut wpadło mi w ręce przypadkiem. Na szczęście nie jest to ludowa muzyka Irlandzka, dlatego możecie przeczytać tego posta do końca. Nie, żeby było z nią coś nie tak, ale.... Przygoda zaczęła się chyba już standardowo. Ot, jeden z tych linków podsyłanych przez Rudego na gadu, albo wygrzebanych na facebooku lub forum wpadł mi w ucho i od niechcenia postanowiłem sprawdzić z czym to się je. Zważywszy, że nie jestem z nowościami i ogólnie z nową dla mnie muzyką ostatnio specjalnie do przodu, trzeba było spróbować - dla przerwania monotonii - czegoś świeżego. Od dawna nie słyszałem nic, co by mnie w jakikolwiek sposób oczarowało, powaliło na kolana. Do czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest ten album? Rzekłbym, że w pewien sposób magiczny. Instrumentalny. To na pewno. Ma w sobie mnóstwo pozytywnej energii, cholernie ciepłego brzmienia. Od spokojnych dźwięków muzyka często przechodzi w mocne uderzenie. Cholernie melodyjnie, blisko słuchacza, jakby to wszystko działo się gdzieś w mojej głowie. Bez wirtuozerii, piętnastominutowych solówek. Proste, nowoczesne brzmienie. Do tego równo jak przy użyciu pionu, bo nie mogę wyłonić "tego jedynego". No dobrze, pewien sentyment mam do kawałka tytułowego, ale zawsze tak jakoś jest, że ten drugi na płycie jest tym, do którego najczęściej wracam, więc faktu tego bym nie brał pod rozwagę. Muzyka, do której będę wracał przy przeróżnych okazjach. Dodawać nic więcej chyba nie trzeba, spróbujcie sami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na zachętę teledysk do utworu z innej płyty:&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KXFprnuyOEM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KXFprnuyOEM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="385" width="480"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-3433072052689319334?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/3433072052689319334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=3433072052689319334' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/3433072052689319334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/3433072052689319334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2010/04/bog-jest-astronauta.html' title='Bóg jest astronautą'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-1119123309690664410</id><published>2010-02-21T16:00:00.002+01:00</published><updated>2010-02-21T16:03:32.630+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='balkan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śpiewam pod prysznicem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dance around the room'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedyne w swoim rodzaju'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='okurwa'/><title type='text'>BBB ardzo lubię</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zimowej hibernacji trzeba się obudzić - panele słoneczne wyciągnięte, moje ciało nabiera energii, wytwarza witaminę D i radośnie czeka końca lutego, zawsze to jakiś kamień milowy. W związku ze zmianą nastrojów i ogólnego nastawienia, również muzyczne upodobania przechodzą pewną przemianę; i tak z mrocznej, smutnej, w pewnym sensie nawet przykrej otoczki, wykluwam się i wpadam w ocean dźwięków, z pozoru tworzących kakofonię wielkiego miasta; jednak faktycznie uporządkowanych i pięknych. Wszystko ma swoje miejsce, wszystko jest tam, gdzie znajdować się powinno. Taka, duża radość z małych rzeczy, dla normalnego człowieka niekoniecznie uzasadniona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza nagłym przypływem silnych uczuć do dźwięków miasta, odkopałam również 'staroć', który pierwotnie kojarzy mi się z okresem pre-maturalnym, wypadami nad suwalskie jeziora celem wkuwania płazińców na pomostach i grzaniu się niczym leniwe kotki na słońcu; jakoś nie bardzo nas wtedy interesowało to, że za miesiąc czeka nas straszna matura, i z całkowitą premedytacją tłumiłyśmy ten niepokój, beztrosko oddając się przyjemnościom, również wtedy długo wyczekiwanej wiosny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naszym samochodowym wycieczkom towarzyszyła wtedy formacja Balkan Beat Box. Próbowałam nawet znaleźć coś podobnego, pogrzebać, wygooglować, ale niestety, nie znalazłam nic o podobnym brzmieniu - stwierdzam więc wszem i wobec, to coś unikatowego. Ich muzyka łączy w sobie elementy elektroniczne, rozbudowane i różnorodne ścieżki instrumentalne, a także fenomenalne wręcz wokale - ucha nie sposób oderwać. Członkowie kolektywu sami wypowiadają się o swojej muzyce w ten sposób, że jest ona produktem ich miłości do kultury bałkańskiej; fascynuje ich głównie (tak mi się wydaje) Rumunia, muzyka wiecznie wędrujących gypsies, ich kultura i obyczaje, ponadto moje ucho wyłapało parę nut klezmerskich - ale ja się nie znam :) Wszystko to bardzo zręcznie i zgrabnie wplatają we współczesność, sprawiając, że to, co robią, ma bardzo entuzjastyczny i pozytywny odbiór wśród słuchaczy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ostatniej chwili: w tym roku grają w Polsce, w Lublinie. Jestem w niebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xEPZu-XNtI0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xEPZu-XNtI0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;e n j o y&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-1119123309690664410?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/1119123309690664410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=1119123309690664410' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/1119123309690664410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/1119123309690664410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2010/02/bbb-ardzo-lubie.html' title='BBB ardzo lubię'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7738803270805845372</id><published>2009-10-19T23:11:00.000+02:00</published><updated>2009-10-19T23:11:56.368+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='najlepszy artysta EVER'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orgazm'/><title type='text'>FR - Stranger Than Kindness / Here Before</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qBDZfzNM7Ew&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qBDZfzNM7Ew&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Fever Ray - im dłużej jej słucham, tym bardziej ją kocham. Ją, ich, w sumie ciężko tak naprawdę stwierdzić. Pierwszy album, "solowy" projekt członkini fenomenalnego The Knife, jest czymś absolutnie doskonałym. Od samego początku do samego końca, ostatnich nut, opowiada historię tak zajmującą, iż przestajemy oddychać i czujemy, że znajdujemy się gdzieś w kompletnie innym, magicznym świecie. Być może faktycznie, jest tam o wiele więcej mroku, niż w projektach duetu - jednak jest to mrok, który nie budzi w nas niepokoju. Wprowadza w trans, sprawia, że zamykamy oczy i czujemy się absolutnie lekko. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed chwilą dosłownie przesłuchałam świeżą epkę, i nie mogę przestać... addicted already. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że zaraz obok Radiohead to właśnie Fever Ray dzierży palmę najulubieńszego zespołu (...wtf? niech żyje język polski), i strasznie, ale to STRASZNIE żałuję, że nie pojechałam na koncert do Katowic.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby nie być wulgarną: cholera jasna. Ale i tak każdy wie, co miałam na myśli.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ślę pozdrowienia z całym impaktem wzruszeń, który właśnie mną wstrząsa&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7738803270805845372?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7738803270805845372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7738803270805845372' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7738803270805845372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7738803270805845372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/10/fr-stranger-than-kindness-here-before.html' title='FR - Stranger Than Kindness / Here Before'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-2565403031057010925</id><published>2009-10-08T22:55:00.005+02:00</published><updated>2009-10-08T23:27:12.714+02:00</updated><title type='text'>Newsom-srewsom, czyli nie wszystkie opinie muszą być przychylne.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno, oj dawno, nie zaglądałam tu - z braku czasu, chęci, sama nie wiem. Jedno jest pewne - nie byłam zbytnio zajęta rozglądaniem się w muzycznej szafie. Ostatnie miesiące obfitowały bardziej w życie nie-wirtualne, się jeździło tu i tam, poznawało trochę ludzi, zaczynało układać nowe życie w nieznanym sobie mieście. Między innymi, jako zagorzała fanka - tak, mogę to powiedzieć z czystym sumieniem - wybrałam się w sierpniu do Poznania, wtedy: Mekki wyznawców Radiogłowych. Nie będę pisać, że było zajebiście, bo było, i tyle w temacie. Po prostu orgazm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj, chyba tak - weszłam w posiadanie płyty dość specyficznej artystki, nota bene mojej imienniczki - Joanny Newsom. Last mówi, że gra na harfie, od tego się zaczęło. Fakt, od pierwszych chwil słuchania albumu The Milk-Eyed Mender słychać wyraźnie plumkanie tegoż instrumentu. Ale wokal, na pierwszy 'rzut ucha' jest dość rażący. Piskliwe, rozkapryszone dziecko, któremu została zabrana zabawka. W dodatku ulubiona. Momentami miauczący, zmieniający poziomy natężenia i wysokość z prędkością światła. Moje nerwy słuchowe nie nadążają przetwarzać jednej nuty, a już muszą uporać się z trzema kolejnymi... Nie wiem, jak można to inaczej opisać.&lt;br /&gt;Melodie są śliczne, spokojne, kojące... Ale niestety, panna Newsom powinna ograniczyć swój warsztat artystyczny i poprzestać na graniu na harfie. To jej wychodzi naprawdę ładnie. Śpiewanie niech zostawi komuś, kto jest w tym po prostu lepszy.&lt;br /&gt;Wyjątkowo, nie polecam. Ale, spróbujcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam, ze swojego przytulnego, warszawskiego m3&lt;br /&gt;A.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-2565403031057010925?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/2565403031057010925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=2565403031057010925' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2565403031057010925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2565403031057010925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/10/newsom-srewsom-czyli-nie-wszystkie.html' title='Newsom-srewsom, czyli nie wszystkie opinie muszą być przychylne.'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-6345930283789498532</id><published>2009-05-30T16:18:00.008+02:00</published><updated>2009-05-30T17:02:13.238+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szaleństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sing out loud'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dance around the room'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dobre niemce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='da bejzbols'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the baseballs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odkrycie mega przypadkowe'/><title type='text'>'co by było, gdyby...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... Elvis żył i zaśpiewał "Umbrella"?'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz każdy z nas może się przekonać.&lt;br /&gt;Tak, właśnie - najlepsze przychodzi, kiedy wcale się tego nie spodziewasz. W czasach, gdy na topie jest muzyka syntetyczna, elektro, ewentualnie indie-emo brzdąkanie na gitarkach, festiwale i cały ten szit - tym większe Twoje zdziwienie, gdy usłyszysz rockabilly i męskie trio wokalne, z głosem prowadzącym łudząco przypominającym wielkiego Presley'a. W dodatku, coverują oni znane utwory, które przeciętny obywatel RP, słuchający losowo wybranej, komercyjnej rozgłośni radiowej, w drodze do pracy tudzież z niej powracając, słyszy i mimo woli nuci pod nosem. W sumie, to bardzo sprytne - przerobić coś, co wszyscy i tak znają i kochają, w dodatku przerobić w takim stylu, który też wszystkim dobrze się kojarzy... To nie jest kwestia talentu, a pomyślunku i rozkminienia potrzeb konsumenta, czy coś. Wielkie brawa dla aranżera, ma koleś łeb na karku. Tak samo, wielkie brawa dla chłopaków, że nie boją się brać za stary dobry rock and roll, i tak odważnie z nim eksperymentować.&lt;br /&gt;Cała płyta "Strike!" jest - może nie genialna, ale naprawdę bardzo, bardzo przyjemna. Jednym z moich ulubionych kawałków jest 'Angels', w oryginale smętna, łzawa piosenka R.Williamsa, a tu? Przesłuchajcie sami, przekonacie się :)&lt;br /&gt;Polecam, jak wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/j-ieBhiQLzs&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/j-ieBhiQLzs&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-6345930283789498532?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/6345930283789498532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=6345930283789498532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6345930283789498532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6345930283789498532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/05/co-by-byo-gdyby.html' title='&apos;co by było, gdyby...'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-6228747930883358585</id><published>2009-05-20T14:58:00.001+02:00</published><updated>2009-05-20T15:03:31.482+02:00</updated><title type='text'>Touch and Go</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam jedną z osób, którym poszczęściło się na tyle, że mogły obejrzeć ów koncert na żywo. Za free. Swojego rodzaju fenomen - kawałki 'sztandarowe' znają wszyscy, a to z radia, a to z jakiejś imprezy - ale mało kto chyba kojarzy melodię z wykonawcą. Przyznaję się, ja nie kojarzyłam.&lt;br /&gt;Moja przygoda z T and G rozpoczęła się w zeszłe wakacje, kiedy to razem z dwójką znajomych jechałam sobie semi-kabrioletem do pobliskiej Gawrych Rudy, po drodze pokazując piersi przechodniom i rowerzystom, lansując się i słuchając kasety "I Find You Very Attractive". Dlatego mam tak miłe skojarzenia z tymi utworami. Wakacyjne, można rzec.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na samym początku myślałam, że ja i grupka moich znajomych, łącznie koło 6 osób, jesteśmy jednymi ludźmi pod sceną, którzy w jakikolwiek sposób ogarniają ich muzykę. Tylko my od samego początku trzymaliśmy się kurczowo barierki, a za nami była przestrzeń co najmniej trzymetrowa, niezapełniona przez, tu: nieogarniających, jak już powiedziałam wcześniej, ludzi. Ale od samego początku, od pierwszych dźwięków, gdy tylko kobietka zaczęła śpiewać, a koleś-trąbka dawał, tak charakterystyczne dla tych utworów, sola, tłum zaczął bansować i impreza trwała na całego. Słynne 'fuck you' w Tango in Harlem wywołało burzę oklasków, krzyki, i piękny uśmiech wokalistki. Byłam oczarowana jej aparycją, i tym, jak sobie podrygiwała na scenie - widać było, że ta muzyka w niej żyje. Muzyka lekka, łatwa, przyjemna, nie trzeba specjalnie myśleć - wystarczy dobrze się bawić. Szczerze polecam każdemu.&lt;br /&gt;Teraz, rozpoczyna się pomału okres wakacyjny - nie wiem jak Wy, ale ja wiem, czego będę słuchać podczas samochodowych przejażdżek :) znów, i znów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://redblue.wrzuta.pl/audio/0bO2sryOaA5/touch_and_go_-_tango_in_harlem&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-6228747930883358585?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/6228747930883358585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=6228747930883358585' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6228747930883358585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6228747930883358585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/05/touch-and-go.html' title='Touch and Go'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7118313294454097532</id><published>2009-02-20T15:50:00.004+01:00</published><updated>2009-02-20T16:18:34.657+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amazing voices'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='danish'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alternative'/><title type='text'>Under Byen</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można powiedzieć, że muzyka północna ma swój niepowtarzalny klimat. Nie sposób tu nie wspomnieć o Björk, czy Sigur Rós - sztandarowych przykładach islandzkich, które kojarzy każdy, kto choć trochę obraca się w tych kręgach. Nie wiem, do jakiego gatunku można przypisać tych wszystkich wykonawców, jest ich w sumie za dużo - ale wspólnym ich mianownikiem są niesamowite głosy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Islandia-Islandią, nie zapominajmy o innych krajach, które również mogą się poszczycić muzyką gładką i miękką dla naszych ślimaków. Na przykład, Dania. Dokładniej, zespół o którym chcę skrobnąć więcej - Under Byen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl: niezłe. Druga: co to za język?&lt;br /&gt;Należę do osób, dla których teksty są równie ważnym nośnikiem emocji, co ekspresja wokalisty, sama linia melodyczna, czy dobór instrumentów. Dlatego to mi trochę przeszkadza, kiedy po prostu nie wiem o czym śpiewają. Ale, trzeba przyznać - śpiewają ładnie. A dokładniej śpiewa, bo to kobitka. Brzmi to tak, jakby miała naprawdę świadomość swoich możliwości wokalnych, i dobrze tonowała emocje - no ale, tak naprawdę mogę tylko gdybać, bo za cholerę nie znam duńskiego. Czepiać się dalej? Momentami zalatuje wcześniej wspomnianą mistrzynią, Björk - ma bardzo podobną manierę, co też działa mi na nerwy. Wiem wiem, pewnie jest to niezamierzone, ale naśladowanie TAKIEJ postaci sceny muzycznej, obojętne, czy celowe czy nie, działa na niekorzyść. Być może znajdą się tacy, którym nie będzie to przeszkadzało, wręcz przeciwnie - będą mieli posłuchać sobie 'namiastki' Królowej w bardziej gitarowej... hm, nie - post-rockowej otoczce.&lt;br /&gt;Strona muzyczna, bardzo dobra. Coś świeżego, innowacyjnego. Kiedy trzeba, z przytupem, mocniej - ale też łagodniej, wsłuchując się w niektóre kawałki można pomyśleć, że świat płynie, a my razem z nim. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale gdzieś słyszałam chyba nawet piłę. Albo jakiś grający kawałek blachy. Tak więc - instrumentarium mają naprawdę pokaźne, jest się czym pochwalić. I jest czym urozmaicać. To trochę jak studnia pomysłów. Nic, tylko czerpać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: muzycznie - coś naprawdę godnego uwagi. Tekstowo - nie jestem w stanie stwierdzić. Wokalnie - co kto lubi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodząc z założenia, że zawsze opłaca się poznawać nowe horyzonty i rozwijać wachlarz swoich muzycznych zainteresowań, stwierdzam: warto :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;http://www.wrzuta.pl/audio/i8a1s9kMmN/&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7118313294454097532?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7118313294454097532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7118313294454097532' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7118313294454097532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7118313294454097532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/02/under-byen.html' title='Under Byen'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-5110237023517786359</id><published>2009-01-09T11:42:00.005+01:00</published><updated>2009-01-09T16:40:27.236+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='synthpop'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ladytron'/><title type='text'>LADY on the TRON</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest taki moment, że nie da się nie zauważyć brytyjskiego wkładu w rozwój muzyki w ogóle. Bo dość wspomnieć Iron Maiden, Joy Division, Beatlesów, Depeche Mode... To po drugiej stronie Kanału La Manche zaczynał swoją karierę Eric Clapton, pierwsze albumy nagrywali Pink Floydzi i Led Zeppelin. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich zespołów i wykonawców z tego dziwnego, wyspiarskiego kraju, gdzie kierownicę montuje się nie tam, gdzie trzeba. Jednak Brytyjczycy nie mają się czego wstydzić również dzisiaj. Muzyka pochodząca z tego kraju to nie tylko legendy z czasów moich rodziców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj słów parę o Ladytron. Zespół, który trudno porównywać do w/w gwiazd, zarówno jeżeli chodzi o popularność, świeżość czy odkrywczość jak też sceniczny staż. Zespół, który w pewien sposób - muzycznie - nawiązuje do Depeche Mode, również bywa określany mianem synthpopu, electropopu etc. Chociaż nie wszyscy muzycy wyglądają na rodowitych Brytyjczyków, tworzą muzykę wyjątkową, przy której postanowiłem zatrzymać się na dłużej. Muzykę, od której potrafi zawiać chłodem, wręcz mechanicznym zimnem. Pełną ciekawych melodii, rytmiki. Nie potrafię wrzucić tego grania do jakiegoś worka, uporządkować w swojej głowie. Na Ladytron jest zawsze nastrój. Idealna rytmika, analogowe syntezatory, prostota. Wiele singli, kilka płyt długogrających. Ten syntetyczny, elektroniczny chłód, ma w sobie coś urzekającego. Kościelny niemal pogłos, nadający wokalowi jeszcze bardziej wyprane z uczuć brzmienie. Zapadające w pamięci melodie. Z drugiej strony, utwory nieco cieplejsze, zupełnie niepodobne do reszty. Produkcja i brzmienie - idealne, na najwyższym poziomie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;Center&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 0px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-09000993666084578 visible ontop" href="http://cdn.last.fm/videoplayer/33/VideoPlayer.swf"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object type="application/x-shockwave-flash" data="http://cdn.last.fm/videoplayer/33/VideoPlayer.swf" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=9,0,0,0" id="lfmEmbed_50_15388435_29685179" width="340" height="289"&gt; &lt;param name="movie" value="http://cdn.last.fm/videoplayer/33/VideoPlayer.swf"&gt; &lt;param name="flashvars" value="title=Runaway&amp;amp;uniqueName=15388435&amp;amp;albumArt=http%3A%2F%2Fuserserve-ak.last.fm%2Fserve%2F34s%2F5051383.jpg&amp;amp;duration=210&amp;amp;image=http%3A%2F%2Fuserserve-ak.last.fm%2Fserve%2Fimage%3A320%2F15388435.jpg&amp;amp;FSSupport=true&amp;amp;album=Velocifero&amp;amp;track=true&amp;amp;creator=Ladytron"&gt; &lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt; &lt;param name="allowNetworking" value="all"&gt; &lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt; &lt;param name="quality" value="high"&gt; &lt;param name="bgcolor" value="000000"&gt; &lt;param name="wmode" value="opaque"&gt; &lt;param name="menu" value="false"&gt; &lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-5110237023517786359?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/5110237023517786359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=5110237023517786359' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5110237023517786359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5110237023517786359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2009/01/lady-on-tron.html' title='LADY on the TRON'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-6223041292349477735</id><published>2008-12-20T15:41:00.013+01:00</published><updated>2008-12-25T21:57:51.152+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='D4D'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Białystok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='electro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rock'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dick 4 Dick'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Leon Damaszkiewicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fama'/><title type='text'>Another dick is coming!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego piątkowego wieczora oddawałem się wraz z przyjaciółkami czystej, hedonistycznej, pozbawionej głębi, metafizyki i nie wyznaczającej celów dla narodu polskiego rozrywce. Wybrałem się na koncert Dick4Dick. Zespół na scenie w białostockiej Famie dzielnie wspomagał Leon Dziemaszkiewicz, odprawiając dumnie swój performance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zaprawę zupka chmielowa, później dupa w autobus, kasa biletowa, Fama. Minęła dłuższa chwila, zeszło się jeszcze trochę gawiedzi i zgasły światła. Nie zdążyłem się więc bliżej przyjrzeć komiksowi "Dick4Dick vs Zordax". Na białym ekranie z cudowną pomocą projektora pojawiły się dwa, naprawdę ciekawe filmy krótkometrażowe i kilka teledysków zespołu. Papierosowy dym, atmosfera zniecierpliwienia. W końcu nadeszła pora na główny punkt programu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to zwykle bywa, towarzystwo potrzebuje nieco czasu, aby się rozkręcić. Tak więc dopiero po kilku numerach, postanowiłem dopchać się pod samą scenę, aby zbadać bacznie całe widowisko. Leon nieustannie wychodził i wchodził, to w damskim stroju kąpielowym, to w świńskiej masce, by później wić się przed sceną, jak ryba na lądzie, albo puścić po widowni szpulkę dziwacznej wstążki. Czas płynął sam, chociaż w setliście chętnie widziałbym trochę więcej numerów z "Silver Ballads". Nasze diki powychodziły w majtach, z gołymi łydami, w okularach przeciwsłonecznych, pomalowani to tu, to tam. Niezwykle energetyczny występ, pełen urozmaiceń, znakomitego kontaktu z publicznością. Wszystko zagrane na najwyższym poziomie, później bis, który rozpoczął się od "Wet And Dirty". Nie usłyszeliśmy też "Technology" na żywo - niestety, robiło za tło przed bisem, dla Leona. Nagłośnienie nie było najgorsze, chociaż wokal nie zawsze dawał radę wyraźnie się przebić nad resztę instrumentarium. Publiczność zrobiła się żwawsza dopiero przy końcowych, nieco mocniejszych numerach. W tle ciągle wizualizacje. Koniec. Sam nie wiem kiedy. Część towarzystwa wymyła się od razu do domu, część została. Muzycy nie wsiąkli jak kamień w wodę na jakimś afterparty, lecz grzecznie zbierali swoje zabawki. Można było podejść, zamienić kilka słów, wziąć autograf czy co się tam nam tylko żywnie podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezłe brzmienie, świetne zaplecze wizualne i artystyczne, widowiskowy show, mnóstwo energii na scenie.Bezrefleksyjna, współczesna... sztuka? W każdym bądź razie bawiłem się wyśmienicie. Pozdro dla Edyty i Żanety, które dotrzymywały mi dumnie kroku i uczestniczyły w moim prywatnym performance, już długo po zakończeniu imprezy ;P&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzTy6L5OI/AAAAAAAAEEY/3kv3Eh8SQG8/s1600-h/wet%2Bdick.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzTy6L5OI/AAAAAAAAEEY/3kv3Eh8SQG8/s400/wet%2Bdick.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283834309244609762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzQVbtpPI/AAAAAAAAEEQ/ikwMTpWVn14/s1600-h/ooni.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzQVbtpPI/AAAAAAAAEEQ/ikwMTpWVn14/s400/ooni.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283834249792562418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzMh3Pr0I/AAAAAAAAEEI/O5Hkt8rL_mk/s1600-h/dick.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzMh3Pr0I/AAAAAAAAEEI/O5Hkt8rL_mk/s400/dick.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283834184409788226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzGWkjyoI/AAAAAAAAEEA/kPuAs9onD8o/s1600-h/bogdan.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzGWkjyoI/AAAAAAAAEEA/kPuAs9onD8o/s400/bogdan.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283834078299409026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzBs0lqNI/AAAAAAAAED4/t8k2GFp6alk/s1600-h/3b4c5397ce4b3310.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzBs0lqNI/AAAAAAAAED4/t8k2GFp6alk/s400/3b4c5397ce4b3310.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283833998372874450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-6223041292349477735?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/6223041292349477735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=6223041292349477735' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6223041292349477735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/6223041292349477735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/12/another-dick-is-coming.html' title='Another dick is coming!'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_q-a_rUAyPIQ/SVPzTy6L5OI/AAAAAAAAEEY/3kv3Eh8SQG8/s72-c/wet%2Bdick.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-913463047142061174</id><published>2008-11-19T19:46:00.003+01:00</published><updated>2008-11-19T21:04:04.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='downtempo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coś pięknego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ninja tune'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chillout'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='singer-songwriter'/><title type='text'>What do you Fink?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muzyka to do siebie ma, że nam przywodzi na myśl konkretne skojarzenia, które możemy sobie związać z obrazami, zapachami, czymkolwiek tylko zechcemy. Jeśli chodzi o tego wykonawcę, jednym z pierwszych skrótów myślowych jakie nawiedziły moją pustą główkę, była deszczowa, szarobura, londyńska aura. Jak się okazało, moje przeczucie było trafne, ponieważ formacja jest brytyjska. I robi naprawdę brytyjską muzykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się bez bicia, że na wszystko z etykietką "ninja tune" reaguję entuzjastycznie. Ale w tym wypadku najpierw była muzyka, a poźniej dopiero szperanie tu i ówdzie w celu pozyskania informacji. Znajoma podrzuciła mi absolutne multum muzyki, o które ją prosiłam. Taką "jej" muzykę. Znalazłam tam wiele wartego uwagi, ale o tym może kiedy indziej ;) - przede wszystkim pierwszą rzeczą która mnie zafascynowała, wręcz zahipnotyzowała, był właśnie Fink. Pierwszy "mój" album: Biscuits for Breakfast. Kolejny: "Distance and Time", który obecnie uważam za lepszy. Ale to się zmienia, kiedyś miałam bzika na punkcie tego poprzedniego. Więc, mną sie prosze nie sugerować podczas wybierania kolejności testowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stonowane, spokojne dźwięki, jednak nie pozbawione ekspresji. Bez przerysowania, kojące, przeszywające, jak gorzka czekolada z chilli, jeśli mam już tak mocno obrazować. Łączą w sobie przeciwstawne pierwiastki, które są idealnie sparowane. Przewijającym się, głównym instrumentem jest gitara, dodatkowo wspomagana przez bas i inne plumkające cuda. Nie będę pisać więcej o stronie technicznej, gdyż aż tak bardzo to się w tej materii niestety - a może na szczęście - nie orientuję. Za to, jedną chyba z najmocniejszych stron Finka są teksty. Nie jest to taka poezja na siłę, nie jest to też banalne ujmowanie praw rządzących światem czy pociągu fizycznego do płci przeciwnej, nie jest to też mega-dołowe użalańsko, które powoduje 'płacz i zgrzytanie zębów'. One są... brakuje mi słów żeby je opisać. To trzeba po prostu poczuć i zrozumieć. W tym wypadku to, co muzyka oddaje swoją melodią i nastrojem, zostało idealnie zdefiniowane przez tekst, który nie przeszkadza ani nie potęguje wymowy instrumentalnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lubością wracam wciąż, niezależnie od nastroju. Polecam wszystkim, gorąco, w ten zajebiście zimny wieczór, który spędzam przy protistach. Cokolwiek to znaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zachętę, tradycyjnie już:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FPCeA5Vl29k&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FPCeA5Vl29k&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-913463047142061174?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/913463047142061174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=913463047142061174' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/913463047142061174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/913463047142061174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/11/what-do-you-fink.html' title='What do you Fink?'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7400618949956997119</id><published>2008-11-12T14:25:00.006+01:00</published><updated>2008-11-12T14:37:11.126+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Oldelaf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kawa'/><title type='text'>Czarny afrodyzjak</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak naprawdę, to nie będzie do końca o kawie. Po prostu wczorajszego wieczora, w niesamowicie dobry nastrój wprawiła mnie pewna piosenka. Wraz z animowanym teledyskiem stanowi wyjątkowe połączenie humoru i dobrej muzyki. Utwór autorstwa Oldelaf &amp;amp; Mounsieur D. Polecam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-UsR9Ap41R8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x5d1719&amp;amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-UsR9Ap41R8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x5d1719&amp;amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7400618949956997119?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7400618949956997119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7400618949956997119' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7400618949956997119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7400618949956997119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/11/czarny-afrodyzjak.html' title='Czarny afrodyzjak'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-503600583727164954</id><published>2008-11-10T13:02:00.023+01:00</published><updated>2008-11-12T19:39:08.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Vader'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Black River'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stoner'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rootwater'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Behemoth Neolithic'/><title type='text'>Tak to  się robi nad Wisłą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałem nie pisać o metalu, bo grafomanów wypluwających teksty o tej muzyce jest już chyba dość, a sam w tym gatunku nie jestem już tak zakorzeniony, jak kiedyś. Jakby tego było mało, w metalowym światku istnieje maniera zaczynania recenzji wstępem, w którym autor na ogół przechwala się czego to nie słyszał, z czego nie czerpią artyści etc., a to wszystko jest dalekie od tego, jak poznaję muzykę i jakie stawiam sobie przy tym priorytety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś umknął mi więc majowy debiut projektu Black River. Zebrało się kilku chłopców z Vader, Behemoth, Rootwater i Neolithic i weszli razem do studia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodząc do meritum, chociaż to naprawdę dobry krążek, to albo ja już stetryczałem, albo niektórym recenzentom już coś zaszkodziło. Wolałbym tą drugą opcję, bo do świetnego masteringu, klasycznego i analogowego brzmienia to temu albumowi dużo brakuje i jeżeli komuś się wydaje, że tak właśnie jest, to chyba za dużo się naczytał materiałów promocyjnych. Na "Black River" słychać dokładnie takie same, wypicowane brzmienie jak u wielu innych kapel. Wszystko jest wypieszczone, wygładzone i próżno tutaj szukać jakiegoś brudu (chyba, że przesterowania spowodowane kompresją dynamiki można tak nazwać ;) ). No, ale to już niemal maniera przy wydawaniu płyt, a jeżeli ktoś nie wierzy, niech sobie wklepie gdzie trzeba "loudness war", albo poczyta o tym, co zrobiła Metallica ze swoim ostatnim albumem, bo ja nie będę tym przynudzał, bo to nie czas i miejsce. Ten album jest zrealizowany na współczesną modłę i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy więc może do strony czysto muzycznej, bo od technicznych spraw to są blogi IT. Czuć, że muzycy bawili się wybornie przy nagrywaniu płyty. Czuć radość, spontaniczność, świeżość i mnóstwo energii. Szybkie, melodyjne, kopiące po dupie refreny i znakomite riffy. Dziewięć kompozycji i akustyczny bonus, dają niespełna 40 minut świetnej zabawy. Szkoda, że tak krótko, ale z drugiej strony nie ma tutaj miejsca na kiepskie numery, rozwleczone refreny i inne rzeczy, które mogłyby popsuć ogólne wrażenie. Słowem - bez kompromisów. Dawno nie było mi dane słyszeć tak dobrej, metalowej płyty z kraju nad Wisłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie przepadałem też za wokalem Macieja Taffa, a "Black River" tylko mnie w tym utwierdził, szczególnie, że liryki w całości są po angielsku, a temu panu w moim przekonaniu lepiej wychodzi śpiewanie w ojczystym języku. Ogólnie jestem wybredny dość w tej kwestii, bo naprawdę rzadko czyjakolwiek barwa głosu tak do końca mi odpowiada. Mimo, że daleka od moich prywatnych preferencji, ta strona albumu również nie odstaje od reszty. Musiałbym czepiać się na siłę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, jest mi niezmiernie miło, że nasza scena nie stoi w miejscu, że coś się dzieje, że pojawił się taki projekt. Wolałbym jednak, aby takie nagrania tworzyli ludzie, którzy na metalowej scenie nie zrobili sobie jeszcze miejsca, nie grali w kapelach z najwyższej półki. Chciałbym po prostu trochę świeżej krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Q8CiouJzvVY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Q8CiouJzvVY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-503600583727164954?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/503600583727164954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=503600583727164954' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/503600583727164954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/503600583727164954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/11/tak-to-si-robi-nad-wis.html' title='Tak to  się robi nad Wisłą'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7291199791090269448</id><published>2008-11-07T16:46:00.003+01:00</published><updated>2008-11-07T17:09:16.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buddha Bar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lounge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chillout'/><title type='text'>Czilałtowo...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest chyba tylko jedna taka składanka, do której wracam tak często - Buddha Bar I. Claude Challe wykonał kawał naprawdę dobrej roboty. W dobieraniu i mixowaniu pasujących do siebie utworów - różnych w końcu wykonawców - osiągnął poziom, którego w moim prywatnym mniemaniu nie udało się jeszcze nikomu przeskoczyć. Buddha Bar jest po prostu spójne, kompletne. Chociaż zostało wydane już 10 części, a mi było dane słyszeć większość z nich, to "jedynka" jest szczególnie bliska moim uszom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krążek pierwszy jest zatytułowany "Dinner", drugi "Party". Nie jest to składanka jak wiele innych. Trzeba ją przesłuchać od początku do końca, bo po prostu na to zasłużyła. Tworzy niesamowitą atmosferę, która nie jest bez związku z jej nazwą. Bo jeżeli po osiągnięciu Nirwany, znajdziemy się w jakimś miejscu, to w szafie grającej tego przybytku ten album będzie na pierwszej pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się dziś rozpisywał. Od, taka krótka notka. Po prostu. Spróbujcie sami.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Bdvg22OOn8w&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Bdvg22OOn8w&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7291199791090269448?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7291199791090269448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7291199791090269448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7291199791090269448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7291199791090269448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/11/czilatowo.html' title='Czilałtowo...'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-7201598662115329871</id><published>2008-10-30T21:26:00.008+01:00</published><updated>2008-11-12T19:40:18.643+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ambient'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='darkwave'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dahlia&apos;s Tear'/><title type='text'>Pętla</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierdolony, melancholijny nastrój, znów wraca. Gdy nie ma  się ochoty na nic. Ja, ławka nad zalewem, wiatr, zachód słońca, Towary Zastępcze i inne akcesoria sprzyjające rozmyślaniu. Później do mych uszu dociera Dahlia's Tear, Neurosis, a organizm dopada błogi, regenerujący, popołudniowy sen. Myśli kotłujące się w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym napisać dziś nie tylko o muzyce. Nie tylko o jednym wykonawcy. Jednak wszystko musi mieć swoje miejsce. Trzeba trzymać się utartego schematu. Więc dzisiaj tylko, a może aż o Dahlia's Tear. Tworzy niesamowity nastrój. Dynamiczna, prężna, ale jednocześnie cicha i spokojna. Budzi niepokój. Jakby ktoś w ciemną noc zaczął ci szeptać do ucha. Niszowa? Czy w dobie internetu cokolwiek potrafi być jeszcze niszowe? Nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Under Seven Skies. Bez zbędnych ozdobników. Dark ambient? Muzyka tła? Port, do którego zawijają statki z różnych gatunków muzycznych, które łączy jakiś jeden, niezbadany czynnik. Bo do tego portu zawija Arcana, która czerpie pełnymi garściami z Dead Can Dance, ale też np. Burzum, który jest bliski raczej fanom muzyki blackmetalowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta cholerna jednostajność, niepokój. Ma się wrażenie, że za chwilę się coś wydarzy. Ale nic się nie dzieje. Muzyka płynie. Nie wiem, czy to dalej ambient. Czy to dalej muzyka, która nie wymaga dla siebie uwagi. Ten album wykracza chyba poza te ramy. Z resztą, jestem jeszcze młokosem i może za wcześnie, żebym bawił się w szufladkowanie. Płyniemy po omacku, bo nie wiemy gdzie nas ta muzyka doprowadzi. Słuchając rocka, wiesz, że za chwilę powtórzy się refren. Że usłyszysz po raz kolejny ten sam riff. Tutaj jest inaczej. Rytmika i melodyjność nabierają nowego znaczenia. Wszystko się dzieje, jakby przypadkiem. Ale niewątpliwie, przypadkowe nie jest. Przejmujące, czasem ledwie słyszalne wokale. Jakby gdzieś w tle. To jest to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest dzisiaj moje lekarstwo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jkvI8PQSQvQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jkvI8PQSQvQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-7201598662115329871?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/7201598662115329871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=7201598662115329871' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7201598662115329871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/7201598662115329871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/10/ptla.html' title='Pętla'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-8707237962890071137</id><published>2008-10-30T18:56:00.004+01:00</published><updated>2008-11-12T19:42:17.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='downtempo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lounge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chillout'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bonobo'/><title type='text'>Bonobo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybieranie "na oślep" muzyki, którą chce sie poznać, często ma dość nieoczekiwane i fantastyczne skutki. Niby myślimy sobie, że "nie, bo to chała, wygląda okrutnie, nazwa jest mało ambitna, co to za gatunek do jasnej cholery?!"; ale jednak diabeł siedzący w nas kusi, i trochę poza świadomością jednak ściągamy ten album. Powyżej opisany proces doprowadził mnie niegdyś do Bonobo. Ot, taki sobie wykonawca, z którym styczność po raz pierwszy miałam na blogu kolegi, gdzie zwykł on zamieszczać linki do swoich mega-alternatywnych (pff) muzycznych inspiracji i bogów. No co, w końcu raz się żyje. Niby downtempo, niby cośtam, że chillout, no to dawaj. Dodatkowo skusiła mnie etykietka Ninja Tune, prestiżowej wytwórni (chyba londyńskiej ale nic sobie nie daję uciąć); znałam już paru wykonawców z nią związanych, tj. Jaga Jazzist, Fink czy Skalpel, więc pomyślałam sobie, że to może być coś naprawdę wartego mojej uwagi. W sumie, to się nie myliłam.&lt;br /&gt;Pierwszy album z jakim sie zetknęłam do "Days To Come". Po jakimś czasie, i ściślejszą więzią między innymi jego albumami, moim skromnym zdaniem najlepszym krążkiem okazał się być "Dial 'M' For Monkey". Jak dla mnie, jest to muzyka do słuchania, uczenia się, czytania albo spania. Wiem, że to może być mało wymiernym wyznacznikiem, bo ogólnie mogę wszystko robić słuchając muzyki; albo odwrotnie: niewiele mogę robić jej nie słuchając. Dość spokojna, mało ekspresyjna - nie odwraca uwagi od właśnie wykonywanej czynności ;) i taka bardzo sympatyczna, mówiąc po prostu. Co mnie osobiście pociąga w Bonobo to to, że można w niektórych kawałkach odnaleźć korzenie jazzowe. Bo ja jestem taki, można rzec, jazzowy zwierz.&lt;br /&gt;Brakuje mi zakończenia w tej notce, nie mogę się skupić na pisaniu, bo moją głowę zaprząta teraz jedna myśl - francuski. Wybaczcie więc, nieskładność etc etc etc, obiecuję że w następnym wydaniu się poprawię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KMbZSqXZqTQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KMbZSqXZqTQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/C2pG8EtH6CM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/C2pG8EtH6CM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-8707237962890071137?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/8707237962890071137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=8707237962890071137' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/8707237962890071137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/8707237962890071137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/10/bonobo.html' title='Bonobo'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-5221056577305953983</id><published>2008-10-26T20:03:00.008+01:00</published><updated>2008-10-26T20:53:16.124+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Venetian Snares'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='IDM'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Breakcore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aphex Twin'/><title type='text'>Czas pohałasować!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś krótko. Na dniach naszło mnie, żeby w końcu bliżej przyjrzeć się twórczości Venetian Snares. Poukładany hałas? Tak to się mówiło o Aphex Twin? Muzyka w wielu miejscach podobna, a z drugiej strony na wskroś inna. Pozorny chaos, przeplata się z melancholijnymi dźwiękami imitującymi skrzypce czy inne orkiestrowe instrumenty. Muzyka dwutorowa, ciężka i potrafiąca wywiercić dziurę w czaszce aż do samego mózgu. Miejscami tak niepoukładana, że ma się ochotę uciec, by za chwilę zadziwić nas doskonałą harmonią, piękną melodią i błogim spokojem. Wtedy nagle znów uderza. Ze zdwojoną siłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma chyba takie płyty, takie utwory, które pozwalają mu się "wyżyć". Ja do tego worka zdecydowanie mogę wrzucić Venetian Snares. Breakcore? IDM? Nie lubiłem nigdy szufladkować, ale być może to właśnie komuś coś powie. Na skrajnie nastroje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem muszę zrobić sobie przerwę, nie potrafię strawić niektórych utworów, mój mózg nimi rzyga, mówi głośne "nie". To nie są dźwięki do poduszki. Chociaż  bywają cholernie melancholijne. Być może właśnie paradoks, który gdzieś głęboko tkwi w tej muzyce tak mnie urzekł? Nie jestem pewien. Posłuchajcie sami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2PBeKzVhWHY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2PBeKzVhWHY&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-5221056577305953983?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/5221056577305953983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=5221056577305953983' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5221056577305953983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5221056577305953983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/10/czas-pohaasowa_26.html' title='Czas pohałasować!'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-8687678917494206381</id><published>2008-10-19T22:03:00.006+02:00</published><updated>2008-11-12T19:43:14.502+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rock'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Radiohead'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alternative'/><title type='text'>It's always better on the outside...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sumie, to chcąc nie chcąc - zostałam zmuszona do napisania czegokolwiek. Na razie Mariusz sam jeden, biedny, męczy się z publikowaniem swoich wypocin, więc trzeba wesprzeć - w tym wypadku - kolegę "po fachu", i swoje wypociny opublikować również.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, myśląc "o czym by tu..." wpadłam na pomysł, by napisać na temat swojej największej, acz dawno nie odświeżanej, muzycznej miłości, mianowicie zespołu o wdzięcznej, i jakże wymownej nazwie Radiohead. Swoją przygodę z nim zaczęłam... ładnych parę lat temu... trzy? Załóżmy, że trzy. Kid A. To pamiętam jak dziś. Pierwszy utwór? Idioteque. W sumie, najpierw był Idioteque, później poszło za ciosem - Kid A, a jeszcze poźniej dyskografia, znana do tej pory praktycznie na pamięć. Co mnie urzekło, to wokalista. Od pierwszego przesłuchania, miłość bez dwóch zdań. Dozgonna. Głos, który jest w stanie wyrazić wszystko; takiej ekspresji chyba nie było dane poznać moim uszom już nigdy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"I'll laugh untill my head comes off"&lt;/span&gt;, na granicy załamania, przejmujący dreszcz, który opanowuje całe ciało, od czubka głowy aż po koniuszki palców. Zaciskające się gardło, mimowolnie zamykające oczy... Kid A chłonęłam już całą sobą. Ile to razy, leżąc w pokoju i drzemiąc, w półśnie słuchałam tego albumu, ile razy uśmiechałam się sama do siebie słysząc te utwory, naprawdę nie wiem.&lt;br /&gt;Co jeszcze urzekło mnie w Radiogłowych? Niekonwencjonalne podejście do muzyki, odkrywanie nowych horyzontów, ciągłe eksperymentowanie - co warto podkreślić - zawsze ze skutkiem wręcz fenomenalnym. Niewiele jest zespołów które nagrywają płyty o takim zakresie gatunkowym, tak różnorodne, jak Radiohead. Zespołów niewiele, jeszcze mniej udanych projektów. Przeważnie jest tak, że jeśli zespół wyłamie się z jakiejś wcześniej nakreślonej konwencji, traci on fanów, którzy spodziewali się czegoś zupełnie nowego i starego. Może tym się różnią fani R. od innych fanów - nigdy nie powielają swoich oczekiwań co do kolejnych albumów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest zespół obojętny, nie można nie mieć zdania na temat ich muzyki. Ich się albo kocha, albo nienawidzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako mały bonus, jednocześnie update, zamieszczam jedną z najbardziej lirycznych, przejmujących i smutnych piosenek, jakie świat miał okajzę słyszeć. Jedynie dla stabilnych emocjonalnie. Enjoy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HeowFbvpu0U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HeowFbvpu0U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-8687678917494206381?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/8687678917494206381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=8687678917494206381' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/8687678917494206381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/8687678917494206381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/10/its-always-better-on-outside.html' title='It&apos;s always better on the outside...'/><author><name>jot</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-2910801538756090285</id><published>2008-10-19T12:11:00.003+02:00</published><updated>2008-11-12T19:43:37.226+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Towary Zastępcze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja śpiewana'/><title type='text'>Jesień</title><content type='html'>&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt; Ktoś przewidział tę jesień, bo staniała wódka&lt;br /&gt;i łatwiej się przyglądać, jak powoli żółkną&lt;br /&gt;listy, których nie wyślę, bo nie mam do kogo,&lt;br /&gt;zdjęcia, których nie spalę, bo nie mam powodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś przewidział tę jesień, bo staniała wódka&lt;br /&gt;i znów zmieniam się nocą w połykacza noży,&lt;br /&gt;w zimnych mieszkaniach dziewcząt nieładnych i smutnych,&lt;br /&gt;od których nie uciekam, bo nie ma już dokąd.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;/Żółknięcie - Czerski, Towary Zastępcze&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Też macie czasem taki nastrój? Cholernie sentymentalny, depresyjny? Dlatego jest taka muzyka. Męska muzyka. Muzyka do wódki. O niej chcę właśnie napisać. I nie będzie to tekst o albumie Waglewskich. O nim może innym razem. Bo ten album jest "oklepany jak tyłki łatwych dziewcząt".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiu ciągle się do czegoś dąży, pędzi i szuka. Gdy zdobywamy te malutkie szczyty, czerpiemy z tego dziką, nieopisaną radość. Ja szukałem pewnej muzyki. Znalazłem. Trochę przypadkiem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to jest właśnie to. Teraz już wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poezja. Ten termin nigdy nie kojarzył mi się dobrze. Coś na siłę ambitnego, wymagającego obłożenia się książkami, żeby w ogóle coś z tego wydumanego bełkotu zrozumieć. Skrzywiła mnie szkoła, ale wyprostowałem się już sam. Nie. Nie pomógł mi w tym tomik poezji jakiegoś domorosłego grafomana. Po prostu muzyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Towary Zastępcze to zespół pochodzący z Trójmiasta. Grupa artystów, których młodość przypadła na lata 90te. Stworzyli album niepowtarzalny i wyjątkowy. Depresyjny. Ciche Dni, do których ciągle wracam. Teksty, które mnie urzekły są proste i piękne. Okraszone wyjątkowymi dźwiękami. Album kompletny, dobrze zaaranżowany i nagrany. Ze smaczkami - tu i ówdzie kobiecy głos. Modulacja. Syntezator mowy. Zimny, bezosobowy, bezduszny. Powtarza tą samą kwestię, co wokalista. Dirty Danzing.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem bezkrytyczny. Bo ciężko byłoby mi znaleźć coś, do czego mógłbym się przyczepić. Biorąc pod uwagę moje upierdliwe usposobienie, to naprawdę zdarza się nieczęsto. Może dlatego, że przyszła jesień. Ciągle odkrywam w tych nagraniach coś nowego. Za każdym razem rozumiem teksty na nowo, na swój sposób. Nie potrzebuję do tego jakiegoś profesora z magistrem, ani żadnych mądrych książek. Może właśnie to mnie najbardziej urzekło? Może to, że widzę tyle analogii do swojego życia?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.towary.art.pl/"&gt;www.towary.art.pl&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;- do pobrania za darmo i legalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OhI-uFxESuU&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OhI-uFxESuU&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-2910801538756090285?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/2910801538756090285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=2910801538756090285' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2910801538756090285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2910801538756090285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/10/jesie.html' title='Jesień'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-4693483330982885155</id><published>2008-09-28T17:37:00.001+02:00</published><updated>2008-11-12T19:44:04.671+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kazik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kasia i Wojtek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kult'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rock'/><title type='text'>Kasia i Wojtek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kasię i Wojtka przedstawiła mi koleżanka. Rad byłem niezwykle z nowej znajomości i począłem ją intensywnie rozwijać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy jakoś nie szalałem za szeroko pojętą polską muzyką rockową. Gdzieś tam się wala Ostateczny Krach Systemu Korporacji, który dostałem dawno temu od taty. Byłem nawet, stosunkowo niedawno, na koncercie Kultu, ale nie szaleję za graniem znad Wisły. Tu jakieś TSA, Perfect i kilka innych rupieci, tam Totentanz, Hunter, od biedy Coma czy jeszcze coś innego. Jak mawiam "nie moja bajka". Stąd też, zespół tworzony w dużej mierze przez (byłego?) gitarzystę Kultu nie powinien mnie jakoś szczególnie interesować. Stało się inaczej, głos i teksty Kasi Sobczyk mnie oczarowały. To miła odskocznia od tego co wypocić potrafi Coma, Hunter i inne takie tam zespoły, które chociaż jakiś poziom mają i cenię je sobie bardzo, to lirykami trafiają góra do gorących 14sto latek. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rozrzut kapel, jakie tu wymieniłem jest dość duży i trudno je stawiać obok siebie, ale nie o tym rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciemny, niski i bardzo charyzmatyczny głos Kasi przyciąga.   Od pierwszej chwili. Jej wokal potrafi być skrzeczący i zadziorny, ale gdy trzeba, spokojny i ciepły.W kilku utworach udziela się też Kazik Stazewski. Płytę niestety wydało towarzystwo dotąd tylko jedną, tożsamą z nazwą zespołu, w dodatku nie cieszącą się jakąś specjalną popularnością. Naprawdę szkoda. Całość wpada dobrze w ucho, jest bogata i różnorodna. Instrumentalnie z pazurem, ciekawie, chociaż może niespecjalnie oryginalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klimat płyty najprościej określić jako "luźny i radosny". Już otwieracz wprawia słuchacza w wyjątkowy nastrój, a na płycie słychać, że muzycy przy nagrywaniu bawili się wręcz wybornie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle, coś na zachętę:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0aCqFqsMxiA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0aCqFqsMxiA&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-4693483330982885155?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/4693483330982885155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=4693483330982885155' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/4693483330982885155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/4693483330982885155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/09/kasia-i-wojtek.html' title='Kasia i Wojtek'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-2522652705282272447</id><published>2008-09-26T22:19:00.001+02:00</published><updated>2008-11-12T19:44:34.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Astral Projection'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='psychodelic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='goa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trance'/><title type='text'>Projekcja Astralna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Droga, która doprowadziła mnie do Astral Projection była trochę przypadkowa. Można powiedzieć, że skręciłem nie w tę uliczkę co trzeba, ale to, co znalazłem na jej końcu, było czymś zupełnie nowym i zaskakującym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś, gdzieś, kiedyś polecił mi a Astral Projection. Było to już jakiś czas temu, toteż pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to „zwyczajne upcyś-dupcyś”. Nagrania poszły w odstawkę i długo do nich nie wracałem. Któregoś dnia, postanowiłem dać jednak tej muzyce jeszcze jedną szansę. Włączyłem ostatni, wyjątkowo utwór Still Dreaming (Anything Can Happen) z Trust In Trance. Raz, drugi, trzeci, piąty... Potem cała płyta. Zatrybiło. Zaczęła się moja przygoda z Psychodelic Trance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem chłonąć kolejne albumy, kompilacje, zespoły. Jedyne w swoim rodzaju Juno Reactor, Infected Mushroom, Bliss, Hallucinogen, Vibrasphere... Jednak tylko w Astral Projection odnajduję „to coś”. Po prostu. Przy czym moje zgłębianie gatunku skończyło się równie szybko, jak się zaczęło i okazyjnie poznaję coś nowego, to Astral Projection zajmuje po dziś dzień wyjątkowe miejsce. Może dlatego, że było „pierwsze”, tak jak kiedyś Delerium, gdy poznawałem chillout/ambient. Nie wiem. Zawsze do niego wracam. Niezależnie od nastroju, zawsze odnajduję coś, co mi akurat będzie w tej muzyce odpowiadać. Niepowtarzalny klimat, energiczny, wprowadzający w trans bit, przestrzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się silił na recenzowanie czy porównywanie. To schematyczne, uogólniające. Astral Projection, chociaż może odrzucać szczególnie osoby nieobyte z cięższymi gatunkami muzyki elektronicznej, zasługuje na poznanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na zachętę:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1f_cBp314aU&amp;amp;color1=0xb1b1b1&amp;amp;color2=0xcfcfcf&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1f_cBp314aU&amp;amp;color1=0xb1b1b1&amp;amp;color2=0xcfcfcf&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-2522652705282272447?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/2522652705282272447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=2522652705282272447' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2522652705282272447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/2522652705282272447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/09/projekcja-astralna.html' title='Projekcja Astralna'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8152139031405242762.post-5897302386430248334</id><published>2008-09-24T21:53:00.001+02:00</published><updated>2008-09-24T21:57:51.828+02:00</updated><title type='text'>Muzyczny blog...</title><content type='html'>Muzycznych pasjonatów, prowadzony w luźnej, nieskrępowanej formie. Z dala od wydumanych, patetycznych recenzji, ale nie z dala od emocji. Bez silenia się na obiektywizm. Trochę nowości, trochę staroci. Po prostu o tym, o czym mamy ochotę napisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8152139031405242762-5897302386430248334?l=muzykonauci.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykonauci.blogspot.com/feeds/5897302386430248334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8152139031405242762&amp;postID=5897302386430248334' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5897302386430248334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8152139031405242762/posts/default/5897302386430248334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykonauci.blogspot.com/2008/09/muzyczny-blog.html' title='Muzyczny blog...'/><author><name>Ignacy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03324578580819348518</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
