Droga, która doprowadziła mnie do Astral Projection była trochę przypadkowa. Można powiedzieć, że skręciłem nie w tę uliczkę co trzeba, ale to, co znalazłem na jej końcu, było czymś zupełnie nowym i zaskakującym.
Ktoś, gdzieś, kiedyś polecił mi a Astral Projection. Było to już jakiś czas temu, toteż pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to „zwyczajne upcyś-dupcyś”. Nagrania poszły w odstawkę i długo do nich nie wracałem. Któregoś dnia, postanowiłem dać jednak tej muzyce jeszcze jedną szansę. Włączyłem ostatni, wyjątkowo utwór Still Dreaming (Anything Can Happen) z Trust In Trance. Raz, drugi, trzeci, piąty... Potem cała płyta. Zatrybiło. Zaczęła się moja przygoda z Psychodelic Trance.
Zacząłem chłonąć kolejne albumy, kompilacje, zespoły. Jedyne w swoim rodzaju Juno Reactor, Infected Mushroom, Bliss, Hallucinogen, Vibrasphere... Jednak tylko w Astral Projection odnajduję „to coś”. Po prostu. Przy czym moje zgłębianie gatunku skończyło się równie szybko, jak się zaczęło i okazyjnie poznaję coś nowego, to Astral Projection zajmuje po dziś dzień wyjątkowe miejsce. Może dlatego, że było „pierwsze”, tak jak kiedyś Delerium, gdy poznawałem chillout/ambient. Nie wiem. Zawsze do niego wracam. Niezależnie od nastroju, zawsze odnajduję coś, co mi akurat będzie w tej muzyce odpowiadać. Niepowtarzalny klimat, energiczny, wprowadzający w trans bit, przestrzeń.
Nie będę się silił na recenzowanie czy porównywanie. To schematyczne, uogólniające. Astral Projection, chociaż może odrzucać szczególnie osoby nieobyte z cięższymi gatunkami muzyki elektronicznej, zasługuje na poznanie.
Ktoś, gdzieś, kiedyś polecił mi a Astral Projection. Było to już jakiś czas temu, toteż pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to „zwyczajne upcyś-dupcyś”. Nagrania poszły w odstawkę i długo do nich nie wracałem. Któregoś dnia, postanowiłem dać jednak tej muzyce jeszcze jedną szansę. Włączyłem ostatni, wyjątkowo utwór Still Dreaming (Anything Can Happen) z Trust In Trance. Raz, drugi, trzeci, piąty... Potem cała płyta. Zatrybiło. Zaczęła się moja przygoda z Psychodelic Trance.
Zacząłem chłonąć kolejne albumy, kompilacje, zespoły. Jedyne w swoim rodzaju Juno Reactor, Infected Mushroom, Bliss, Hallucinogen, Vibrasphere... Jednak tylko w Astral Projection odnajduję „to coś”. Po prostu. Przy czym moje zgłębianie gatunku skończyło się równie szybko, jak się zaczęło i okazyjnie poznaję coś nowego, to Astral Projection zajmuje po dziś dzień wyjątkowe miejsce. Może dlatego, że było „pierwsze”, tak jak kiedyś Delerium, gdy poznawałem chillout/ambient. Nie wiem. Zawsze do niego wracam. Niezależnie od nastroju, zawsze odnajduję coś, co mi akurat będzie w tej muzyce odpowiadać. Niepowtarzalny klimat, energiczny, wprowadzający w trans bit, przestrzeń.
Nie będę się silił na recenzowanie czy porównywanie. To schematyczne, uogólniające. Astral Projection, chociaż może odrzucać szczególnie osoby nieobyte z cięższymi gatunkami muzyki elektronicznej, zasługuje na poznanie.
Na zachętę:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz