Dawno, oj dawno, nie zaglądałam tu - z braku czasu, chęci, sama nie wiem. Jedno jest pewne - nie byłam zbytnio zajęta rozglądaniem się w muzycznej szafie. Ostatnie miesiące obfitowały bardziej w życie nie-wirtualne, się jeździło tu i tam, poznawało trochę ludzi, zaczynało układać nowe życie w nieznanym sobie mieście. Między innymi, jako zagorzała fanka - tak, mogę to powiedzieć z czystym sumieniem - wybrałam się w sierpniu do Poznania, wtedy: Mekki wyznawców Radiogłowych. Nie będę pisać, że było zajebiście, bo było, i tyle w temacie. Po prostu orgazm.
Wczoraj, chyba tak - weszłam w posiadanie płyty dość specyficznej artystki, nota bene mojej imienniczki - Joanny Newsom. Last mówi, że gra na harfie, od tego się zaczęło. Fakt, od pierwszych chwil słuchania albumu The Milk-Eyed Mender słychać wyraźnie plumkanie tegoż instrumentu. Ale wokal, na pierwszy 'rzut ucha' jest dość rażący. Piskliwe, rozkapryszone dziecko, któremu została zabrana zabawka. W dodatku ulubiona. Momentami miauczący, zmieniający poziomy natężenia i wysokość z prędkością światła. Moje nerwy słuchowe nie nadążają przetwarzać jednej nuty, a już muszą uporać się z trzema kolejnymi... Nie wiem, jak można to inaczej opisać.
Melodie są śliczne, spokojne, kojące... Ale niestety, panna Newsom powinna ograniczyć swój warsztat artystyczny i poprzestać na graniu na harfie. To jej wychodzi naprawdę ładnie. Śpiewanie niech zostawi komuś, kto jest w tym po prostu lepszy.
Wyjątkowo, nie polecam. Ale, spróbujcie sami.
Pozdrawiam, ze swojego przytulnego, warszawskiego m3
A.
Wczoraj, chyba tak - weszłam w posiadanie płyty dość specyficznej artystki, nota bene mojej imienniczki - Joanny Newsom. Last mówi, że gra na harfie, od tego się zaczęło. Fakt, od pierwszych chwil słuchania albumu The Milk-Eyed Mender słychać wyraźnie plumkanie tegoż instrumentu. Ale wokal, na pierwszy 'rzut ucha' jest dość rażący. Piskliwe, rozkapryszone dziecko, któremu została zabrana zabawka. W dodatku ulubiona. Momentami miauczący, zmieniający poziomy natężenia i wysokość z prędkością światła. Moje nerwy słuchowe nie nadążają przetwarzać jednej nuty, a już muszą uporać się z trzema kolejnymi... Nie wiem, jak można to inaczej opisać.
Melodie są śliczne, spokojne, kojące... Ale niestety, panna Newsom powinna ograniczyć swój warsztat artystyczny i poprzestać na graniu na harfie. To jej wychodzi naprawdę ładnie. Śpiewanie niech zostawi komuś, kto jest w tym po prostu lepszy.
Wyjątkowo, nie polecam. Ale, spróbujcie sami.
Pozdrawiam, ze swojego przytulnego, warszawskiego m3
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz