niedziela, 26 października 2008

Czas pohałasować!

Dziś krótko. Na dniach naszło mnie, żeby w końcu bliżej przyjrzeć się twórczości Venetian Snares. Poukładany hałas? Tak to się mówiło o Aphex Twin? Muzyka w wielu miejscach podobna, a z drugiej strony na wskroś inna. Pozorny chaos, przeplata się z melancholijnymi dźwiękami imitującymi skrzypce czy inne orkiestrowe instrumenty. Muzyka dwutorowa, ciężka i potrafiąca wywiercić dziurę w czaszce aż do samego mózgu. Miejscami tak niepoukładana, że ma się ochotę uciec, by za chwilę zadziwić nas doskonałą harmonią, piękną melodią i błogim spokojem. Wtedy nagle znów uderza. Ze zdwojoną siłą.

Każdy ma chyba takie płyty, takie utwory, które pozwalają mu się "wyżyć". Ja do tego worka zdecydowanie mogę wrzucić Venetian Snares. Breakcore? IDM? Nie lubiłem nigdy szufladkować, ale być może to właśnie komuś coś powie. Na skrajnie nastroje.

Czasem muszę zrobić sobie przerwę, nie potrafię strawić niektórych utworów, mój mózg nimi rzyga, mówi głośne "nie". To nie są dźwięki do poduszki. Chociaż bywają cholernie melancholijne. Być może właśnie paradoks, który gdzieś głęboko tkwi w tej muzyce tak mnie urzekł? Nie jestem pewien. Posłuchajcie sami.


Brak komentarzy: